Syndrom Piotrusia Pana, opisany, zdiagnozowany....Ale jak to jest w tzw.Prawdziwym Świecie? Jakie ma przygody? Kto promuje ,a kto piętnuje taką postawę? O tym wszystkim będę tutaj pisał.
Owszem to prawda,ale
napisałem też, że mam kilka źródełek dochodu.
To także prawda, źródełka bo pieniądze z nich płynące nie są wystarczające na
życie.Zwłaszcza jak się ma kredyty, żonę która mało zarabia.
A inne wysychają i muszę czekać i się starać
aż znów się napełnią.
Szukam pracy, wysyłam setki CV, chodzę na rozmowy i szlag
mnie trafia.
Mam maturę i studia niektóre, znam języki,wy szkolony na 4 nogi jestem, mam pasje zainteresowania, a
pracy nie mam. Ani na etacie , ani nie wiem jak wydobyć swój potencjał i
zarabiać na czymś własnym.
Praca w obcym kraju. Dla Piotrusia super!
Oferta pojawiła się niespodziewanie. Z dnia na dzień postanowiłem ,że jadę.
Wiele spraw otwartych i nie dokończonych zostawiłem w Polsce.
Robota sama w sobie była cholernie ciężka. To fakt, ale
życie ciekawe.
Przeżyłem super przygodę!
Dlatego nie miałem czasu pisać. Zresztą na nic nie miałem czasu tak mnie to
wszystko pochłonęło.
Od początku…Hm…poznałem ją, fajna ! I to bardzo! Wróciłem z
pracy za granicą. Dużo zarobiłem więc od razu wydałem na pierścionek
zaręczynowy.
Wiadomo, musiał być najładniejszy!
W wynajętym apartamencie przy bajecznej kolacji.
Oświadczyłem się.
Potem jako narzeczeństwo pojechaliśmy w Bieszczady.
A potem szaleństwo jak to u Piotrusia –w 5 miesięcy
załatwianie, sala, kościół, zaproszenia, itp…itd…
Co prawda nie było tak bajecznie jak marzyłem, pieniądze
szybko topniały i z wielu pomysłów na bajeczną uroczystość jako Piotruś musiałem zrezygnować.
Dzięki wsparciu przyjaciół i rodziny udało się wszystko zorganizować!
W dniu ślubu czułem się bajecznie.
Po pierwsze bo to MY byliśmy najważniejsi w centrum
zainteresowania!
To nas nie powinno się stresować.Chociaż nie ukrywam denerwowałem się bardzo!
My byliśmy bohaterami, cała uwaga się skupiała na nas!
Podczas przysięgi ręce miałem drżące i spocone. I tak się cieszyłem tym
momentem , tym fantastycznym momentem ,że aż chciało mi się śmiać z radości!
Przyjaciele od razu zauważyli to! Dobrze, że nałożyliśmy
sobie obrączki i ten stres odpłynął.
Podczas życzeń też czułem się świetnie i bajecznie bo wielu przyjaciół i rodziny się pojawiło z czego byłem zadowolony! I oczywiście dużo prezentów i pieniędzy dostaliśmy!
Potem impreza, wesele…super DJ, dobrze grał goście się bawili dobrze i ja zresztą też.
Robiłem to co Piotruś potrafi najlepiej świeciłem jasną
gwiazdą w towarzystwie.
Tu uśmiech, tam żarcik, taniec z ciocią, siostrą cioteczną. Cudowna impreza!!!
A potem, sprzątanie , proza życia czyli…opłaty, mieszkanie
,zakupy ,gotowanie, sprzątanie,dogadywanie się i kłótnie z małżonką i docieranie…
Już po tym magicznym wydarzeniu jakim jest ślub i wesele przestało
być cudownie…
Proza życia...Przerażająca…. I jako Piotruś zadaj sobie
pytanie? Co dalej? Co robić mam z tą kobietą która jest moją żoną? Jak to ona
nie rozumie, że chce pograć w grę, albo czemu się czepia że słucham teraz tego zespołu
i tej piosenki :
Po ślubie jest ten etap docierania się który będzie trwać
całe życie i nie zakończy się sukcesem!
Bo ludzie się zmieniają, nawet w związku wspólne doświadczenia inaczej każde z
partnerów odbiera.
Wiem, fajnie się zapowiadało ,ale się spierd.....
Ostatni wpis, rok temu...
Wiele się działo....
Wyjazd za granice do pracy, wkręciłem się w gre i dwa MLM - jeden reklamuje tutaj w bocznych boksach reklamowych, na FB jest profil na który zapraszam -bo go prowadzę , ożeniłem się, uczyłem się, poznawałem nowych ludzi ....szukałem miejsca w życiu....
I tak dalej....
wiele więcej przygód było, ale....
O tym będę pisać od Nowego 2014 roku.
Tymczasem, dołącz do mnie w grze i baw się dobrze w budowanie i walkę :)
Jutro czyli w Niedziele 16.12 o 20.00 w Radiu plus http://warszawa.radioplus.pl/ Audycja Miry: Mistrzowska Akademia Miłości temat: Piotruś Pan i Wieczna dziewczynka. Gość:
Zenon Waldemar Dudek, psychiatra i psychoterapeuta, erudyta.
Radio Plus, godz. 20-22
Można słuchać on line,wtedy ustaw w playerze Warszawa.